Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
33 posty 1266 komentarzy

Wojciech Jaruzelski, przymrużając oko, powiedział...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wojciech Jaruzelski w rozmowie z dziennikarzem Izwiestii powiedział, przymrużając oko, że nie jest w stanie zrozumieć,

w jaki sposób przyrost ludności polskiej tak "eksplodował" między 1946 a 1970 rokiem, by potem się wyrównać i znaleźć się w stagnacji od 1990 do dziś. Z humorem zauważył, że musiał istnieć „silny afrodyzjak”, aby doprowadzić do narodzin milionów Polaków, ponieważ  „w sklepach spożywczych był tylko ocet, a miliony zmarły nawet po wojnie”.*

To, jak za czasów żydokomuny działała urzędowa statystyka, można się domyślać, albo porównać do referendalnego fałszerstwa Arona Pałkina z 30 czerwca 1946 czy fałszerstw w wyborach do Sejmu Ustawodawczego z dnia 19 stycznia 1947.*

Pierwszy po II wojnie światowej spis sumaryczny ludności z 1946 roku przeprowadzono na podstawie Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 stycznia 1946 roku. 

Jaki był jego główny cel? Można to nawet wyczytać w ówczesnych ulotkach: "porównanie wreszcie z przedwojenną liczbą ludności, umożliwi policzenie tych wielkich strat, które Polska poniosła w czasie ostatniej wojny".

Z pewnością Polska poniosła straty, ale te straty, ze względu na obecność tu obozów koncentracyjnych i przyszły, wykreowany w latach '70 Holokaust musiały być szokujące i największe. Ten pierwszy spis ludności miał kolosalne znaczenie. Liczba, która się tu miała pojawić musiała to udowodnić. Taki był cel tego spisu. Dlatego:

"Zapewne nie z winy statystyków (przedwojennego zresztą chowu), którzy robili co mogli, by wykonać wcześniejsze zaledwie o miesiąc rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie przeprowadzenia spisu. Zarządzono go 9 miesięcy po ustaniu wojny: łatwiej było począć i urodzić dziecko, niż odtworzyć w tym czasie plany miast, nazwy ulic i numery domów, pod które należało wysłać rachmistrzów zwanych wtedy komisarzami. W dodatku przetaczała się rzeka migracji ze wschodu na zachód, z południa na północ. Do kraju, który teraz nazywał się Polska Ludowa, nie powrócili żołnierze walczący na frontach zachodnich ani wywiezieni na Wschód, a repatriacja ze Związku Radzieckiego wciąż trwała. – Mój ojciec Stanisław, oficer AK, ukrywał się do 1956 r. i nie został ujęty w spisie ani w tym, ani w następnym. Wraz z nim ukrywało się pięciu innych żołnierzy AK – opowiada Witold Lichoń z Krosna.
Spis obejmował trzy grupy osób: dzieci i młodocianych poniżej 18 lat, ludność pracującą w wieku od 18 do 59 lat oraz 60-latków i starszych. – Obawialiśmy się, że będzie podstawą do nowych wcieleń do wojska, zwłaszcza że wciąż mówiono o trzeciej wojnie. Dlatego ja i wielu rówieśników kryliśmy się przed komisarzami, a rodziny informowały, że wyjechaliśmy na ziemie zachodnie – wspomina Jan Ziobro. Tak więc spis, który miał obejmować wszystkich cywili obecnych 14 lutego na terenie Rzeczypospolitej, nie objął tysięcy konspirujących i ukrywających się przed nową władzą. Wśród 57 tys. komisarzy byli działacze polityczni, a to budziło grozę.
W Bieszczadach tamta zima była wyjątkowo sroga. – Nie mieliśmy czym dojechać w teren. Było niebezpiecznie, bo tam trwała wciąż wojna – wspomina jeden z komisarzy. Sotnie Hrynia i Stiacha nie zamierzały okazywać respektu rachmistrzom. W powiecie leskim nie przeprowadzono spisów w ośmiu gminach okupowanych przez UPA. Trudności były także na Ziemiach Odzyskanych i północnych. Na Mazurach całe wioski autochtonów kryły się w lasach przed komisarzami. Władza próbowała odwołać się do propagandy. „Jeśli przechodzimy od improwizacji do planowości, bez materiału statystycznego nie możemy dać ani kroku” – pisał „Dziennik Zachodni”. Mimo to jeden z wrocławskich rachmistrzów zapamiętał, że część danych spisowych podał z głowy. Nie miał odwagi udać się na Krzyki, bo jak mówiono, ukrywali się tam Niemcy.
Spis, oprócz statystycznych, służył celom politycznym, gdyż obejmował narodowość, dzieląc obywateli na cztery grupy: Polaków wraz z weryfikowanymi lub zrehabilitowanymi, osoby co do których toczyło się postępowanie weryfikacyjne lub rehabilitacyjne, Niemców i inne narodowości. „Dowiemy się wreszcie, ilu jest jeszcze do wysiedlenia Niemców” – przekonywała prasa, przypominając, że osoby podlegające spisowi obowiązane są do złożenia przed organami spisowymi zeznań w zakresie objętym urzędowymi formularzami, jak również „do okazania na żądanie tych organów dokumentów niezbędnych do złożenia zeznań”. Spis ujawnił w Warszawie 14 Niemców. Nie wiadomo, kim byli ani jaki dalszy los ich spotkał.
W miastach zbierano dodatkowo informacje o liczbie mieszkań i izb. Obowiązek złożenia zeznań mieli „właściciele i zarządcy nieruchomości lub innych pomieszczeń zamieszkanych i osoby zajmujące lub wynajmujące na swoje imię mieszkanie”. A ich zeznania „winny być zgodne z prawdą, ścisłe i zupełne”. Bo kto „umyślnie lub z niedbalstwa składa zeznania nieprawdziwe lub niekompletne, uchyli się od złożenia zeznań, wzbrania się wpuścić organa spisowe do budynku, podlega karze grzywny do złotych trzech tysięcy z zamianą w razie niemożności jej uiszczenia na karę aresztu do jednego miesiąca”.

Według spisu ludność Polski wynosiła w 1946 roku 23 929 757. Warto dodać, że publikacja zawierająca dane o podziale według narodowości nie została nigdy opublikowana.

Norman Davis wpisujący się idealnie w żydowską narrację stwierdza:
"Statystyki mówią same za siebie. W ciągu sześciu lat wojny liczba ludności byłej Rzeczpospolitej Polskiej zmniejszyła się o 6 028 000. (...) Z szacunkowej liczby 18 milionów ofiar hitleryzmu wszystkich narodowości, ponad 11 milionów zginęło na okupowanych ziemiach polskich" 

Teraz, w 1946 roku, żydokomuna, mając w ręku taki atut czyli zaksięgowane tylko 23 miliony Polaków mogła wykreować tajemniczą liczbę  "6 028 000", a za kilka lat chwalić się "eksplodującym" przyrostem naturalnym, jak stwierdził TW „Wolski”, przymrużając oko. Przyrost ten to nic innego jak "kreatywna księgowość". To przesunięte w czasie policzenie Polaków.

W latach 1946–1950: wzrost o 5,5%. W latach 1950–1955: wzrost o 15,5%.! Nie licząc milionów zgonów!*

I co za przypadek, właśnie w tym "najbardziej płodnym" okresie 5 lat  GUS nagle zaniemówił:
"W latach 1950-55 statystyka była nieobecna na forum publicznym, wyniki badań GUS nie były publikowane. Wynikało to z ustawy z dnia 28 marca 1952 roku o zmianie zakresu działalności władz naczelnych w dziedzinie statystyki państwowej. Administracja państwowa i partyjna otrzymywała informacje z GUS z klauzulą „poufne”, „do użytku wewnętrznego”, „do użytku służbowego”, „tajne” (w tym : monitoringi, informacje dekadowe, miesięczne, kwartalne i roczne). Niestety ze względu na ich poufny charakter niewiele z tych materiałów zachowało się w zbiorach Centralnej Biblioteki Statystycznej."*

"6 028 000 – to oficjalna liczba polskich strat osobowych, którą można było znaleźć w każdej peerelowskiej encyklopedii i książce poświęconej II wojnie światowej. Z czasem liczba ta stała się jednym z fundamentów polityki historycznej komunistycznego państwa. Miała dowodzić, jak bardzo naród polski ucierpiał pod jarzmem „hitlerowskiego okupanta”. Nie zmieniło się to po 1989 roku. Owe 6 milionów gładko przeszło do obiegu naukowego i dyskursu publicznego w niepodległej Polsce. Dzisiaj jest czymś oczywistym, liczbą machinalnie powtarzaną w dyskusjach, artykułach prasowych czy wystąpieniach polityków. Jedyna różnica sprowadza się do tego, że czasami liczbę tę opatruje się komentarzem, iż połowę spośród zabitych stanowili Żydzi. W PRL wolano o tym nie wspominać. W wolnej Polsce nikt nie zadał sobie jednak trudu podjęcia próby weryfikacji tej liczby. Niewiele osób dociekało nawet, skąd się właściwie wzięła. Odpowiedź dla wielu może się okazać szokująca. Wszystko bowiem wskazuje na to, że wymyślił ją zaraz po wojnie... Jakub Berman. 17 grudnia 1946 roku szef Biura Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów Jerzy Osiecki przedstawił mu trudności statystyków i demografów dotyczące ustalenia liczby polskich obywateli zabitych podczas wojny. Berman, pełniący wówczas funkcję podsekretarza stanu w Prezydium Rady Ministrów, rozwiał te wątpliwości w dość bezceremonialny sposób. „Ustalić liczbę zabitych na 6 mln ludzi” – brzmiała dyrektywa komunistycznego dygnitarza. Skąd wzięła się jednak końcówka 28 tysięcy? Sprawę wyjaśnił po latach znawca niemieckiej okupacji, profesor Czesław Madajczyk. W jednej z prywatnych rozmów miał powiedzieć, że dodano ją, aby liczba 6 milionów nie wyglądała podejrzanie i żeby dodać jej wiarygodności."
 

PS Podobno, współczynnik urodzeń, jaki odnotowano w 1940 roku na terytorium Generalnego Gubernatorstwa (a więc na okupowanym przez Niemców fragmencie II RP, gdzie szalał terror, funkcjonowały obozy koncentracyjne i masowo wywożono ludzi na roboty przymusowe) był jeszcze wyższy i wyniósł 20,0 (szacuje się, że w GG przyszło wówczas na świat 260 tys. dzieci przy całkowitej populacji tego terytorium szacowanej na 12,5 mln osób).

To wydanie to chyba biały kruk, może kogoś zainteresuje, znalazłem je tu:

https://www.iberlibro.com/servlet/BookDetailsPL?bi=30058939122&searchurl=tn%3Ddas%2Bgeneralgouvernement%26sortby%3D17&cm_sp=msrp-_-msrpdesc-_-bdp

https://100latgus.stat.gov.pl/historia-gus/rys-historyczny

https://www.onet.pl/?utm_source=_viasg_fakt&utm_medium=direct&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=64acd135-70a9-5fc5-87a8-ada7735b4741&sid=f13b499b-dba8-44e4-a9ae-cb9ebb087cc8&utm_v=2#slajd-1

https://stat.gov.pl/gfx/portalinformacyjny/userfiles/_shared/redaktor_pe/historia_spisow/image050.jpg

https://niewygodne.info.pl/artykul9/04419-Nawet-pod-okupacja-rodzilo-sie-wiecej-dzieci.htm

https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5501/34/1/1/polska_19182018.pdf#bht.8f12d0b3-ea24-4b69-b932-e1e447629b9b.7

https://pl.wikipedia.org/wiki/Aron_Pa%C5%82kin
 

KOMENTARZE

  • czyja to propaganda ?
    tfuuuuu
  • Арон Моисеевич Палкин
    http://data.cyclowiki.org/images/thumb/2/27/Img009%D0%90%D1%80%D0%BE%D0%BD_%D0%9F%D0%90%D0%9B%D0%9A%D0%98%D0%9D.jpg/300px-Img009%D0%90%D1%80%D0%BE%D0%BD_%D0%9F%D0%90%D0%9B%D0%9A%D0%98%D0%9D.jpg

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Aron_Pa%C5%82kin
  • *1
    Albo przymrużył oko bo dobrze wiedział skąd dzieci się biorą, na pewno
    nie od bociana, albo ta cała konwersacja to bujda. Nie chce mi się ustosunkowywać do postu bo naprawdę jest niedorzeczny a z tym octem
    i zafałszowanych numerach demografii to już w ogóle przesada. Ocet
    i "nagie haki" były za PRL-owskiej Solidarności czyli po 1980 roku.
    Dlaczego demografia przez taki krótki czas bo 40 lat skoczyła o 16 milionów Polaków? No cóż, każdy kto żył w tamtych czasach i przeżył także wojnę powie dlaczego. Nie trzeba być naukowcem. W mojej okolicy rekordem było 17 dzieci w rodzinie, 2 rodziny po 15 pociech. 5 dzieciaków to była normalka. Podobnie było wszędzie w Polsce. Teraz ci dzisiejsi naukowcy
    od demografii są za tępe aby to zrozumieć i rozszyfrować.
  • Autor
    Arianek 5* coś w tym jest, zawsze piszesz coś nad czym warto się zastanowić. Dzięki :)
  • @
    // "Ocenę liczby ludności ZSRR na dzień 22 czerwca 1941 r. uzyskano poprzez przesunięcie do wskazanej daty wyników przedwojennego spisu ludności kraju (17 stycznia 1939 r.) z korektą liczby narodzin i zgonów za 2,5 roku, które upłynęły między spisem i atakiem faszystowskich Niemiec. Liczba ludności ZSRR na koniec 1945 r. została obliczona poprzez przesunięcie do tyłu danych z ogólnozwiązkowego spisu ludności z 1959 r. (...) Ta liczba została uzyskana w rezultacie obszernych badań statystycznych prowadzonych przez uczonych demografów, a następnie pracy (pod koniec lat 80. XX wieku) komisji państwowej, która uściśliła straty Związku Radzieckiego w ludziach podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej."

    Właśnie tak, „w rezultacie obszernych badań statystycznych” najważniejsze zagadnienie historii wojennej ZSRR zostało rozwiązane w łatwy i prosty sposób. „Liczba ludności ZSRR na koniec 1945 r. została obliczona poprzez przesunięcie do tyłu danych z ogólnozwiązkowego spisu ludności z 1959 r.” Czy trzeba udowadniać, że w ten sposób można było uzyskać każdą wcześniej ustaloną liczbę strat? O jakiej dokładności można mówić w przypadku przesunięcia danych ze spisu ludności o 13 lat do tyłu? I to jakich 13 lat!//
  • @Arjanek 19:10:09
    "Liczba ludności ZSRR na koniec 1945 r. została obliczona poprzez przesunięcie do tyłu danych z ogólnozwiązkowego spisu ludności z 1959 r."

    Czyli ludności w 1945 było naprawdę mniej i straty spowodowane niemieckim najazdem były większe niż dwadzieścia kilka milionów?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031